Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Z tyłu liceum....z przodu muzeum =)

Nawet gdy marzenia rozwieje wiatr realności...chce wszystko pamiętać

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


Z tyłu liceum....z przodu muzeum =)

Syndrom 1661 (znany również pod nazwą ”z tyłu liceum, z przodu muzeum”), stał się już kulturowym żartem (odnoszącym się praktycznie wyłącznie do kobiet i mało śmiesznym). Niektórzy są zdania, że piętnowanie kobiet za próbę powstrzymania upływu czasu jest subtelną formą mizoginii. Z drugiej strony pamiętajmy, że przez lata mężczyźni w tym samym celu paradowali w tupecikach, i też stanowili obiekt kpin. Być może to zwykły ageizm, i tyle. [Ageizm to dyskryminacja ze względu na wiek – przyp. Onet]

Pozostaje jednak faktem, że ubranie powinno czynić nas atrakcyjniejszymi. Niech mnie nazwą zaślepioną reakcjonistką, ale według mnie skąpa koszulka ze skrzydełkami, czy jak tam nazwać to, co się z niej wylewa bokami, nie jest idealnym strojem dla kobiety w pewnym wieku. Poza tym, czy usiłowanie wyglądania o 20, 30 albo 40 lat młodziej nie świadczy o skrzywionej samoocenie, żeby nie powiedzieć – desperacji? A co powiedzieć o tych, które ubierają się ponad swoje lata?

Granice nieustannie się przesuwają. Ten artykuł nie jest o wysztafirowanych 13-latkach, zdeterminowanych, by w barze ujść za osiemnastki. To żadna nowość, i - co raczej słodkie - cała ta tapeta odmładza dzieciaki. Wyglądają, jakby dopiero co wyszły z kinderbalu z malowaniem buzi. Nie piszę też o dziewczynach po dwudziestce poprzebieranych za pruderyjne wiktoriańskie pokojówki, ani tych w kostiumach sekretarki Bonda – to zazwyczaj świadoma zabawa modą albo ironia.

Chodzi mi o te kobiety, które całkowicie się modą nie interesują, a w każdym razie załapują się za każdym razem najwyżej na ostatnie podrygi trendów. Sprawiają wrażenie zbyt zmęczonych życiem na zajmowanie się czymkolwiek nowomodnym. Oto tetryczenie w najczystszej postaci: tak jak ubieranie się zbyt młodo na swoje lata często pociąga za sobą pokazywanie ciała w nadmiarze, ubieranie się za staro przybiera z kolei formę przesadnej skromności (patrz: Katie Holmes i jej trwająca przez cały miniony rok podróż do krainy country).

Innym objawem może być obwieszanie się metkami. Ubieranie się ponad wiek często oznacza, jak w przypadku Catherine Zeta-Jones, uparte trwanie przy przestarzałym wyobrażeniu na temat szyku i elegancji (odrobinę za dużo świecidełek i manikiuru i całkowity zakaz stosowania jakichkolwiek dodatków, które nie spodobałyby się starszym panom).

Co ciekawe, podczas gdy ubieranie się zbyt młodo jest cechą rdzennie brytyjską (podejście typu ”mam w nosie, jak wyglądam”), ubieranie się za staro (przejmowanie się ponad wszelką miarę) zdarza się częściej Amerykankom - co jest ironią losu, jeśli wziąć pod uwagę, ile pieniędzy Amerykanki wydają na operacje plastyczne. W młodości cudowne jest to, że nie trzeba się na nią wysilać. A na pewno nie powinno się wkładać tak zwanych ”niewidzialnych” stopek do balerinek, na wypadek otarć.

Plusem ubierania się ponad wiek jest przynajmniej to, że w jakimś momencie dorasta się do własnego wyglądu. Przesadzanie w drugą stronę zawsze wygląda żałośnie.


Bardzo wiele zależy od osobowości, stylu i kombinacji nastawienia z, trzeba to powiedzieć wprost, dodatkami (Reese Witherspoon w stylu lat 50., z idealnie blond włosami i makijażem a la Peggy Sue wygląda zbyt dojrzale, tymczasem retro w wykonaniu Lily Allen, z plastikową biżuterią, pepegami i rozczochraniem, wygląda uroczo). Czy Jo Wood, pięćdziesięciokilkuletnia żona Ronniego z Rolling Stonesów, powinna przestać się ubierać jak rockowa laska? Moim zdaniem nie, w końcu jest rockowych lasek pierwowzorem. Ten styl do niej pasuje, wyraża jej osobowość. W dodatku Jo ewidentnie nie jest na tyle zaabsorbowana swoim dawnym wyglądem, żeby biegać po chirurgach.

Co właściwie próbuję powiedzieć? Że ubieranie się w zgodzie z własnym wiekiem to sprawa indywidualna, jak DNA? Po części tak. Ale wierzę też, że dla chętnych (a wszystkie powinnyśmy być chętne) istnieją zasady. W modzie chodzi o podążanie za kulturą. Ubieranie się nie na swoje lata oznacza nie tylko, że straciłyśmy kontakt z rzeczywistością, ale nie mamy też pojęcia, kim właściwie jesteśmy.

Jak siwieć z wdziękiem

Dla wielu kobiet po pięćdziesiątce kolor włosów staje się drażliwą kwestią, szczególnie w przypadku brunetek. Wśród tradycyjnych rozwiązań jest farbowanie się na blond (jakby to wszystkim pasowało), albo oblewanie się czarną farbą. W obydwu przypadkach można skończyć, wyglądając jak baran przebrany za jagniątko. Koloryt cery zmienia się z wiekiem – to, że kiedyś natura obdarzyła nas kruczoczarnymi lokami nie oznacza, że ten kolor nadal nam pasuje. Z dwóch wymienionych rozwiązań, znalezienie odpowiedniego odcienia blond jest pewnie najbezpieczniejszą strategią, ale jest też rozwiązanie bardziej radykalne, i potencjalnie bardziej interesujące: osiwieć.

– Kobiety coraz częściej się na to decydują – mówi Ian Black, dyrektor techniczny Aveda Institute w Londynie – Zadbane i dobrze, nowocześnie obcięte siwe włosy mogą wyglądać niesamowicie elegancko i z klasą. A ponieważ nie nakłada się na nie tony chemikaliów, można się naprawdę skoncentrować na ich stanie i blasku

Za młodo Za staro




Głosuj (0)
reporterka 18/08/2007 17:04:36 [Powrót] Komentuj